
The Frames to taka irlandzka poezja śpiewana. Lekko rockowa, lekko folkowa, silnie osadzona w tamtejszych brzmieniach.
Grupa jest w Irlandii dość popularna, głównie za sprawą świetnych piosenek, pisanych przez charyzmatycznego lidera, Glenna Hansarda. Ich nastrój jest bardzo melancholijny. Niekiedy partie skrzypiec nadają pubowego charakteru, ale dominuje raczej spokojny nastrój.
Właściwie ta „folkowość” The Frames jest mimentami taka trochę amerykańska. Jakby Irlandczycy próbowali nie zdominować za wszelką cenę brzmienia swoim celtyckim graniem. Przypomina to nieco pierwszą płytę Fairport Convention, która była brzmieniowo zadłużona u amerykańskich folk-rockowców.
Brzmienie jest intymne, ciepłe i nieprzesadzone – skrzypce Colma Mac Con Iomaire’a (ex-Altan) dodają eleganckiej melancholii, gitary są czyste lub lekko zniekształcone, wokal Hansarda pełen szczerości (od szeptu po krzyk). Tematyka krąży wokół miłości, straty, przyjaźni, śmierci i kruchości – bez taniego sentymentalizmu.
To płyta, która może się spodobać raczej miłośnikom Starego Dobrego Małżeństwa, ale również spokojnyniejszej odsłony kapel pokroju The Cranberries.
Utwory: In the Deep Shade 2. Lay Me Down 3. What Happens When the Heart Just Stops 4. Headlong 5. Fighting on the Stairs 6. Giving Me Wings 7. Early Bird 8. Friends and Foe 9. Santa Maria 10. Disappointed 11. Mighty Sword
Wyd. Plateau Records, 2001
