Tradycja irlandzkich bardów wciąż jest żywa. Joanna Mell jest tego zywym dowodem. Niewiasta ta nie tylko śpiewa i gra na harfie, ale jest też doskonałym gawędziarzem. Sztuka, którą prezentuje, to tradycyjne połączenie opowieści i pieśni. Warto zanurzyć się w te historie.
Na początek dostajemy opowieść o Irlandczyku tęskniącym za swym domem, gdzieś w Hrabstwie Connaught. Nosi ona tytuł „Southwind”. Następnie otrzymujemy wiązankę tańców. Później dochodzimy do utworów autorstwa Turlogha O`Carolana (z wyjątkiem zawartego tam „Butterfly Jig”), klasycznego irlandzkiego kompozytora, grającego na harfie celtyckiej. Dokładniej o tym niewidomym mistrzu opowiada historia „Turlough O`Carolan and the Gift of St. Bridget”, w tle możemy słuchać jego muzyki. Brzmi to rewelacyjnie.
„Bonny Portmore” to utwór, który u nas znany jest przede wszystkim w interpretacji Loreeny McKennitt. Wersje są właściwie podobne, choć obie artystki mają różne brzmienia głosu. Loreena jest nieco łagodniejsza, zaś Joanna bliższa tradycji.
Rewolucyjna irlandzka pieśń „The Foggy Dew” zagrana jest w bardzo oszczędny sposób. Z drugiej strony właśnie w tej pozornej prostocie tkwi siła tego utworu. Myślę, że gdyby miała tą piosenkę nagrać Mairie Brennan z Clannad, mogłaby ona zabrzmieć podobnie.
„I Dreamed My Love” to piosenka okraszona gawędą. Joanna śpiewa ją od wielu lat i pewnego razu przyśnił jej się sen związany z tą pieśnia. Sen ten był opowieścią o bardzie na dworze wodza irlandzkiego klanu. O tym właśnie jest opowieść poprzedzająca piosenkę.
Irlandzki „Limerick Lament” z czasu „Odlotu Dzikich Gęsi” opiera się na starszej, jakobickiej melodii szkockiej „Lochaber”. W wersji irlandzkiej jest to melodia wyrażająca żal za opuszczającymi Irlandię synami tej ziemii.
Gaelicka pieśń „Fear a Bhata” wywodzi się prawdopodobnie z Irlandii Północnej, lecz możliwe też że z zachodniej Szkocji. Podobieństwo języka i temetów muzycznych było tam zbyd duże, by jednoznacznie to ocenic.Utwór ten, w skrajnie odmiennej aranżacji został nagrany przez grupę Capercaillie na płycie „The Blood is Strong”.
Po zakończeniu płyty chciałoby się jeszcze trochę posłuchać, a to chyba dobra rekomendacja.
Taclem
